kinomania



No Country for Old Man

nocountryforoldmen.jpg

Filmy braci Coen zawsze zawierały niedopowiedzenia tworzące specyficzny klimat. W tym przypadku jest ich całkiem sporo… Motyw psychopatycznego mordercy w amerykańskim kinie jest tak popularny jak ekscesy polityków w polskim sejmie. Javier Bardem w tej roli wypadł bardzo realistycznie. Uciekający przed nim spawacz/ślusarz też nie pozostawia widza obojętnym na to co się dzieje na ekranie. Film jest przeładowany eliminacją przypadkowych ludzi za pomocą nietypowej broni. Szeryf grany przez Tomiego Lee Jones’a spaja całą historię grubą klamrą. Dialogi między nim a podwładnym mogą rozbawić widza. Czarny humor wysokiej próby został wpleciony w niektóre sceny rozluźniając ciężki klimat. Można doszukać się w dziele braci nawiązań do Collateral’a Mann’a i Seven Fincher’a. Film nie jest bardzo oryginalny. Spodziewałem się czegoś innego po najnowszej produkcji słynnego duetu. Sponsorem tej recenzji była literka P (jak przypadek).

Ocena: 3/5 (dla wielbicieli braci czwórka)

 


Komentarze

  1. Mack mówi:

    Po zastanowieniu nie zgodziłbym się, że film nie jest oryginalny. Choć może się mylę, bo pewnie nie jestem takim pasjonatem amerykańskich trillerów:) Jak dla mnie jest nawet pokręcony. Myślę, że warto go obejrzeć, raczej jako ciekawostkę. Do mnie ona nie przemawia, ale skoro ma nominację do Oscara, to pewnie coś w tym filmie jest.
    Ufff, dużo o tym filmie można by powiedzieć i chociażby z tej racji ma swoją wartość. Konkludując (mądre słowo), moim zdaniem to film bardzo niejednoznaczny, nie dający prostych rozwiązań, dający do myślenia, ale też, sądzę, ślepy zaułek kina amerykańskiego.

    | Odpowiedz Data dodania 1 year, 8 months ago


Dodaj komentarz

(wymagane)

(wymagane)



Formatowanie Twojego komentarza
Powrót do góry | Pole tekstowe: Większy | Mniejszy